Nagroda za trudy Drogi

Po ostatniej prelekcji, którą wygłosiłem podczas Wakacji dla seniorów na Woli w Warszawie, dostałem bardzo miłego maila od Pani Beaty, która już po raz drugi słuchała mojej opowieści. Pani Beata sama dużo podróżowała kajakiem. Teraz zaś postanowiła całe dwutygodniowe wczasy w mieście opisać wierszowanym utworem. Znalazł się tam też fragment dotyczący pulchnego pielgrzyma ze stolicy. Dla mnie jest to bardzo miła nagroda za trudy Drogi. Bardzo dziękuję Autorce za zgodę na upublicznienie tego wiersza. 







O 10.15 pan Łukasz Śledziecki nam slajdy z podróży pokazywał
I opowiadał jak było, gdy samotną, pieszą pielgrzymkę odbywał,
Jakich ludzi napotkał, gdy 4 tys. km do Sanktuarium pokonywał,
Jakie dobre i złe przygody go na szlaku Św. Jakuba spotykały
I choć różnie nań wpływały, to jego postanowienia nie złamały.

To długa i żmudna trasa dlań (i każdego) była
I bardzo organizm i myślenie o życiu nadużyła.
Dużo było w Łukaszu rozważań o samotności,
Tęsknocie do bliskich i ze spotkań trochę radości.
Ta samotna wędrówka i czas na rozważania, bardzo duchowo go wzmocniła,
A dzięki poznanym ludziom i przewartościowaniu postawy, ubogaciła.

Interesująco, barwnie i miło było słuchać tej opowieści
I trzeba przyznać, że wiele spraw w głowie się nie mieści,
Ale jak w życiu, taka jest prawda, że złodzieje nas okradają,
Ale inni, przyzwoici nam serdecznie pomagają,
Nawet czasem serce na dłoni nam dają.

Pan Łukasz do Santiago de Compostella maszerował
I wiele spraw do przemyślenia sobie zaplanował,
Ponadto zmuszało go to do się sprawdzenia,
Czy takie przedsięwzięcie jest dlań do zrobienia.

Po tej prelekcji wiele pytań do podróżnika z sali padało,
I ciągle nas zachwyconych odpowiedzią to nie zadowalało,
Bo byliśmy zaciekawieni, zasłuchani i wciąż nam było mało,
Ale prelekcja ciekawa i przejrzysta była,
Szkoda, że tak szybko się zakończyła.

Beata Tomecka 

Etykiety: , , , ,